I LIGA: Waldek Sobota: “Emeka przyniósł nam sporo strachu, ale teraz się z tego śmiejemy”

W piątek popołudniu kadra MKS-u wróciła z obozu przygotowawczego do rundy wiosennej. Podopieczni Grzegorza Kowalskiego przebywali przez ostatnie 9 dni w Jągniątkowie. Ciężko pracowali. Co prawda z autokaru “na czworaka” nie wychodzili, to jednak byli bardzo zmęczeni. W sobotę i niedzielę dostali wolne, a od poniedziałku będą przygotowywać się do wtorkowego meczu sparingowego ze Śląskiem Wrocław. Poniżej rozmowa z Waldemarem Sobotą na temat obozu.

Trener Grzegorz Kowalski mówił, że czeka Was wszystkich ciężka praca. Jest pan zmęczony po obozie ?

Waldemar Sobota: Widać, że trener nie rzucał słów na wiatr, bo na obozie nawet nie było czasu na odpoczynek. Dzień w dzień ciężko pracowaliśmy, ale po to są właśnie zimowe obozy. Warto jednak dać z siebie wszystko, albowiem jestem zwolennikiem hasła “jaka zima taki cały rok”, tzn. tak jak przepracuje zimową przerwę między rundami tak później będzie wyglądał cały mój rok piłkarski. Jak do tej pory jestem zadowolony ze swojej pracy.

Jak wyglądał każdy dzień podczas obozu ?

7:00 rano pobudka połączona z mierzeniem ciśnienia przez jednego z naszych masażystów. Później 7:30-8:00 poranny rozruch (w niedzielę na 8:00 kto chciał miał możliwość pójścia do kościoła). Po rozruchu śniadanie. Od 10:00 do 10:45 poranne zajęcia taktyczne z trenerami.

Następnie od 11:00-13:00 (zdarzało się również, ze niektórzy zjawiali się w domu dopiero kolo 16:00 – /uśmiecha się Waldek Sobota/] trening w terenie. W zależności od dnia robiliśmy co innego np. wbieganie na zamek Chojnik z czym połączone były kolejne dwie bazy, gdzie mieliśmy się wstawić u trenerów, którzy w ten sposób sprawdzali naszą pracę. W innych dniach bieganie, a także dwa sparingi.

O godzinie 14:00 mieliśmy obiad. Później od 15:45-16:45 zajęcia teoretyczne połączone w ostatnich dniach z układaniem puzzli,  z którymi niestety miałem duże problemy. 17:00 hala lub siłownia. Byliśmy podzieleni na dwie grupy z których jedna zostawała na hali i były zajęcia techniczne, gierki a także siatkówka. Druga grupa pracowała na siłowni. Były dni, że wszyscy zostawaliśmy na hali i był trening stacyjny złożony z 13 stacji. 19:15 to już kolacja. Na wieczór sauna/jacuzzi/masaże, bądź siatko-noga. Od 23:00 czas na sen.

Czy był czas na oglądanie telewizji. Mecze reprezentacji Polski w piłce w Tajlandii, albo mecze w ręcznej w Austrii ?

Na telewizję nie było zbyt wiele czasu. W moim pokoju dominowała muzyka,  jednak wszystkie mecze reprezentacji Polski w piłce ręcznej oglądaliśmy i kibicowaliśmy. Turnieju w Tajlandii nie śledziliśmy bo w tym czasie mieliśmy treningi.

Czy jest coś czego nigdy pan nie zapomni z tego obozu ?

Na pewno nigdy nie zapomnę jak wyruszaliśmy w poszukiwania Emeki. Już dawno wróciliśmy z treningu i wtedy doszły nas słuchy, że Rolanda dalej nie ma. Trenerzy kazali się szybko ubierać, podzielić na grupy, zabrać telefony i ruszaliśmy w poszukiwania. Na treningu biegaliśmy na swoich progach, zdarzało się, że niektórzy musieli biegać sami. Johna złapał w lesie w dodatku skurcz, ale miał biegać za nami.

W mojej grupie w poszukiwania ruszyłem z trenerem Łukaszem Becellą i masażystą Darkiem. Jedyne co wiedzieliśmy to to, że Emeka miał buty śniegówki Nike na sobie i po śladach na śniegu właśnie takiej drogi szukaliśmy w trójkę.  Śladami doszliśmy do miejscowości Przysieka, tam w kolejnych domach pytałem czy nie widzieli ciemnoskórego zawodnika ubranego tak jak my w stroje klubowe. Wtedy nieco się uspokoiliśmy , bo powiedziano mi ze go widziano, gdy tu przechodził i szedł główną drogą.

Po kilku minutach przechodziliśmy kolo kolejnych domów i zauważono nas i zapytano czy z Kluczborka jesteśmy, po czym z domu wyszedł Emeka /uśmiech/. Wtedy dzwoniłem do trenera i kolegów z drużyny, że Emeka się odnalazł. Na szczęście został tam dobrze przyjęty i posilony. podziękowaliśmy za to i wróciliśmy do domu, bo czas był na kolejny trening.

Z całej sytuacji później już razem z Rolandem się śmialiśmy, jednak na początku sporo strachu nam przyniósł i na pewno tej sytuacji na długo nie zapomnę.

sobota




Więcej informacji z tej kategorii

Więcej informacji tego autora

rss Podpisy tego użytkownika

Tagi: , , , , , , , 

Comments

Trackbacks